Czy warto było zagrać w Murdered: Soul Suspect – NoNieZapomnę

Czy było warto zagrać w Murdered: Soul Suspect? Czy ta gra broni się nawet dzisiaj? Czy warto po nią sięgnąć jeśli chce się zagrać po raz pierwszy?

Na to i wiele innych pytań odpowiemy sobie w tej części cyklu NoNieZapomnę.

Ogólne Informacje:

Rok wydania: 2014

Producent: Airtight Games

Wydawca: Square Enix

Dla kogo jest ta gra?

Polecam ją:

+ Jeśli szukasz ciekawej fabuły

+ Fanom kryminałów

+ Jeśli szukasz gry którą skończysz w 3-4 posiedzenia

Wstęp:

Szybkie przypomnienie, NoNieZapomnę to format w ramach którego ogrywamy po raz pierwszy gry wydane lata temu lub przechodzimy je po raz kolejny weryfikując ile rzeczy dalej jest w nich dobrych z perspektywy czasu.

W wypadku Murdered Souls Suspect było to moje pierwsze zetknięcie z grą i od razu Wam powiem, że to jest jedna z tych gier, którą jedni pokochają a inni znienawidzą. Ale po kolei…

Tło fabularne:

Gra zaczyna się w bardzo intrygujący sposób. Nasz protagonista umiera i po śmierci musi doprowadzić nierozwiązaną sprawę do końca zanim trafi do nieba do swojej ukochanej. Wcielamy się w detektywa Ronana, który tropi sprawę tajemniczego seryjnego mordercy nazywanego Dzwonnikiem. W grze znajdziemy elementy spirytualistyczne, co za tym idzie, niektóre postacie mogą rozmawiać z duchami. Śledząc Dzwonnika i odkrywając jego tajemnicę poznajemy również Joy, dziewczynkę którą morderca próbuje dorwać. 

 

Gra stopniowo odsłania kolejne karty tej detektywistycznej układanki i nie raz potrafiła mnie zaskoczyć licznymi zwrotami akcji, które wywracały całe śledztwo do góry nogami.

Gameplay

W większości czasu gra jest niczym symulator chodzenia. Nasza postać jako duch potrafi przechodzić przez ściany… ale nie wszystkie. Co była trochę nielogiczne. O ile w świecie gry jest wytłumaczone, że duchy mogą wchodzić do budynków jedynie przez okna lub otwarte drzwi, ponieważ domy są chronione przez Boską interwencję, tak na mapie znajdziemy masę obiektów przez które po prostu nie da się przejść – bo po prostu tak. O ile wspomniane wytłumaczenie na przykładzie domów i Boga jako element świata przedstawionego są dla mnie do zaakceptowania, tak gra pod tym kątem potrafiła być bardzo niespójna, a wspomniane ściany często służyły jako sztuczne przedłużanie gry – o czym więcej powiem później.


Innym elementem jest to że jako duch możemy opętać śmiertelników i wsłuchać się w ich myśli a nawet wpływać na to, aby świadkowie zdarzeń mogli przypomnieć sobie szczegóły i tym samym popchnąć historię dalej.

Grafika i projekty lokacji:

Grafika wydaje się z dzisiejszej perspektywy mocno przestarzała i wpisywała się w ówczesny trend według którego, wszystkie gry miały być mroczne i skąpane w szaroburej palecie barw.

W kwestii lokacji mamy tutaj główny Hub – miasto Salem, oraz liczne mniejsze obiekty które odwiedzamy na przestrzeni fabuły. Każda z miejscówek posiada własne znajdźki, które jak zbierzemy wszystkie, poznamy mroczną historię danego miejsca.

Poziomy:

O ile poziomy są dosyć różnorodne i znajdziemy tu m.in. szpital psychiatryczny, katedrę, cmentarz lub posterunek policji tak gra momentami bywa sztucznie wydłużona. Wspomniane chwilę wcześniej ściany, przez które nasza duchowa postać nie może przejść, często zamiast pozwolić graczowi przejść prosto do lokacji zmuszają go do pójścia slalomem dookoła. Bywało to momentami irytujące…

Miasto Salem:

Główne miasto, w którym toczy się akcja jest poniekąd samodzielnym bohaterem. W trakcie gry poznajemy jego mroczną historię, odkrywamy tajemnicę i stopniowo buduje nam się obraz tego miejsca. W grze znajdziemy liczne artykuły z gazet, które pozwalają nam lepiej zrozumieć to co się wokół nas wyprawia.

Walka:

Walka jest zdecydowanie najgorszym elementem tej gry i nie ukrywam, gdyby twórcy zdecydowali się jej nie implementować, tylko by na tym zyskała. Wewnątrz świata gry występują dusze potępionych, które w specjalnie oskryptowanych miejscach nam przeszkadzają. 

 

Walka z opętanymi wygląda tak, że musimy zakraść się do nich od tyłu i przez odpowiedni Quick Time Event pozbyć się ich aby znów było bezpiecznie. Musimy się przed nimi ukrywać ponieważ kiedy nas namierzą nie mamy żadnej opcji by się przed nimi bronić.

 

Podczas przechodzenia gry za każdym razem gdy dochodziło do takich starć mocno się denerwowałem i ogólnie wybijało mnie to z historii. Ogólnie odniosłem wrażenie, że jedyny powód dlaczego w tej grze jest system walki, to dlatego bo w innych grach jest. Jest to na pewno jeden z najmniej lubianych elementów gry.

Zagadki:

W specjalnie wydzielonych miejscach zbrodni możemy zbierać dowody i tym samym krok po kroku rozszyfrować co zaszło w danym miejscu i gdzie mamy trop który popycha nas dalej. Kiedy zbierzemy odpowiednie poszlaki mamy prostą minigierkę, która polega na kliknięciu w odpowiednie dowody, a następnie pokazuje nam się cały obraz sytuacji w formie cutscenki.

Potyczki z przeciwnikami:

Elementy Metroidvanii: W grze co jakiś czas dojdzie do konfrontacji z przeciwnikami, chociaż nie ukrywam stanowi to niewielki % całej kampani. Czasem pojedynki potrafią być niezwykle intensywne i zmuszą nas do regularnego zmieniania miejsca i osłony.

Gra wykorzystuje prosty system zniszczeń, co za tym idzie, gdy odpowiednią ilość razy przeciwnicy strzelają drewnianą skrzynkę, za którą się schowaliśmy, ta stanie się bezużyteczna i rozleci się. 


W trakcie pojedynków będziemy również przemieszczać się po bardzo przestrzennym otoczeniu. Przykładowo kiedy strzelanina zacznie się wewnątrz budynku, ostrzał będzie następował z parteru, z piętra a z czasem otworzą się wcześniej zamknięte drzwi z kolejną falą wrogów.

Elementy Metroidvanii:

Gra posiada kilka elementów metroidvanii. Przykładowo w pewnym momencie gry odblokowujemy umiejętność teleportu. Jednak w całej grze są może 3-4 miejsca w głównym hubie które wymagają tej umiejętności i dopiero po jej odblokowaniu pozwalają dostać się w niedostępne wcześniej miejsca.

Podsumowanie:

Jak wspomniałem tę grę albo się pokocha albo znienawidzi. Ma parę fajnych pomysłów – fabuła, miasto i liczne plot twisty. Jednak niektóre elementy mocno psują całość. Z samą historią na pewno warto się zapoznać, ale zamiast grania równie dobrze możecie obejrzeć jakiś let’s play na YouTube. Mnie gra się bardzo podobała ale nie jestem przekonany czy sięgnę po nią drugi raz.

 

Dla rzetelności dodam, że znalazłem informację, że w dniu premiery gra była pełna bugów, jednak podczas ogrywania jej w 2026 nie napotkałem rażących błędów.

Tyle ode mnie, to była moja opinia o Murdered: Soul Suspect. A jakie są wasze odczucia z tą grą?  Napiszcie w komentarzu!


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *